Platformersi - głosujcie na Gowina!

Niebawem najważniejsze wydarzenie tego roku. Stawka jest bardzo duża. Jeden z kandydatów otrzyma atrybuty władzy, które pozwolą mu na sprawne lub mniej sprawne zarządzanie państwem. Jest o co grać.

Jarosław Gowin stosuje amerykańską kampanię. Wychodzi do ludzi, odwiedza różne miejsca oraz nowocześnie podchodzi do dyskredytowania oponenta. Oponenta, który wydaje się być lekko zdezorientowanym, a zarazem zirytowanym. Słowo oponent jest być może lekkim nadużyciem, jednak wszystkie znaki na niebie wskazują, że barwy partyjne w tym przypadku nie są tak ważne. Przynajmniej po jednej stronie. Po stronie Gowina.

Choć sam tłumaczy, że chce, aby Platforma Obywatelska wróciła do swych korzeni, żeby odrzuciła lewicową ideologię, by wyzbyła się betonowego aparatu partyjnego. Jak na konserwatywnego liberała - bardzo obiecujące wyznania. Jest tylko jeden problem. Gowin nie ma partyjnego poparcia. Grupa konserwatystów w szeregach PO jest znikoma. Obstawiam, że znajdzie się ich do dwudziestu osób. Ale czy właśnie o przywództwo tu chodzi?

Nie jest to na pewno gra o sumie zerowej. Przegrany może zyskać jeszcze więcej. W tej rozgrywce są trzy możliwe scenariusze. Gowin jakimś cudem wygrywa i zostaje z automatu premierem, albo przegrywa, a co za tym idzie - opuszcza Platformę, zakłada własną partię, ściąga konserwatystów z PiSu i innych prawicowych partii. Ostatnim rozwiązaniem, tym najbardziej prawdopodonym, jest wstąpienie do partii Jarosława Kaczyńskiego.

Platformersi - głosujcie na Gowina!
Dlaczego?
Przekonacie Donalda Tuska do cięższej pracy.
Trwa ładowanie komentarzy...